Dzisiejszy dzień był paskudny... deszczowy,ponury, chłodny. Na przekór okrutnym kaprysom natury założyłam jasny, malinowy płaszcz i lawirowałam pomiędzy szarymi parasolami, które zasłaniały niebo. Gdyby ktoś tylko zechciał spojrzeć w górę, zobaczyłby, że czarne chmury też posiadają swój specyficzny, pesymistyczny urok.
Ale nie o tym miało być!
W ten- jakby nie patrzeć niefajny dzień- uświadomiłam sobie coś nader pozytywnego.
Czy to nie jest cudowne, że w taki straszliwy dzień gdzieś staje się coś, co sprawia, że dla kogoś jest to najważniejszy, najpiękniejszy dzień w jego życiu? Ten deszcz, który zniszczył moją piękną fryzurę może gdzieś tam zatuszował czyjeś łzy szczęścia, radosnego wzruszenia.. Jeju.. Jakie to... Cudowne. Że zawsze jest ktoś szczęśliwy. Że mijam na ulicy kobietę, która z uśmiechem pędzi powiadomić męża, że spodziewa się ich pierwszego potomka... I potem do końca życia deszcz będzie jej się kojarzył z tą piękną, wyczekiwaną chwilą.. przynajmniej póki dziecko nie nauczy się mówić i nie zacznie pyskować.













--
To thine own self be true
Have a listen to the band - Link - [link]
Find me on MSN/yahoo messengers here
dances_with_fish@hotmail.com
fish.dancer99@yahoo.co.uk
--
the brightest flame burns quickest
--
"the only reason we die is because we accept it as an inevitability"
--
Handsome boy
Look into my eyes
Thank you so much for watching
Previous Page12345...Next Page